Techniczny humanista
Jarosław Wieczorek
Dlaczego wybrałeś Zespół Szkół Łączności?
Z perspektywy czasu pytanie wydaje się znacznie trudniejsze, gdyż nie przypuszczałem, iż moja droga zawodowa potoczy się w takim kierunku. Technikum Łączności w świadomości ówczesnego ósmoklasisty było odzwierciedleniem prestiżu, a zarazem gwarantowało dyplom zawodowy. Co prawda gryzłem się z myślami, do jakiej szkoły pójść, jednak zdecydowałem, że będzie to właśnie Technikum Łączności. Powody wówczas były dla mnie dość oczywiste, jedna z najlepszych szkół w regionie oraz nie bez znaczenia było dla mnie miejsce, gdyż mieszkam w okolicy.
Jak wiedza i doświadczenie zdobyte w ZSŁ przydają Ci się w codziennej pracy?
Mam wrażenie, iż najważniejszy dla mnie był klimat szkoły, dyscyplina, która wprowadzała ład i porządek, wszelkie niesubordynacje były błyskawicznie wychwytywane przez kadrę kierowniczą szkoły. Z biegiem lat, wracam z nostalgią do tamtych chwil i bardzo żałuję, iż teraz dyscyplina i poszanowanie wartości szkoły i nauczyciela jest często wyśmiewane i lekceważone. Jednak najważniejsze dla mnie w całym procesie edukacji były przedmioty humanistyczne, ale może dlatego, że przedmioty te były wykładane przez znakomitych pedagogów. J. polski, historia, WOS stały się moimi ulubionymi przedmiotami. Ja nigdy nie miałem specjalnych predyspozycji do przedmiotów ścisłych, dlatego nauka elektrotechniki, elektroniki czy matematyki była dla mnie, delikatnie mówiąc, „męcząca”. A to chyba dlatego, gdyż przedmioty te były wykładane na bardzo wysokim poziomie, a wymiernie można to potwierdzić na przykładzie absolwentów szkoły, którzy bez problemów dostawali się na najlepsze wyższe uczenie. Gdyby dziś postawiono mi pytanie, do jakiej szkoły średniej poszedłbym teraz, bez zastanowienia zrobiłbym to samo. Wysoki poziom techniczny, jak i humanistyczny dają ogromne możliwości rozwoju, gdyż - jak widać - można zostać informatykiem lub/i politologiem. A doświadczenia z technikum określiłbym jednym słowem, obecnie bardzo popularnym, jako „bezcenne”.
Najzabawniejsze wspomnienie z czasów nauki w Zespole Szkół Łączności?
Hmm, o pewnych rzeczach nie wypada mi powiedzieć, ale jest kilka chwil, które utkwiły mi w pamięci jako dość zabawne. Zajęcia z przysposobienia obronnego należały do tych lekcji, do których człowiek często wraca pamięcią podczas opowiadań klasowych. Niezwykły temperament prowadzącego zajęcia Majora, okraszony oryginalnymi pomysłami prezentacji, powodował wyjątkowy stan euforii. A robione tzw. „ majtki”, czyli owinięte podbrzusze, które zostało zrobione z chusty trójkątnej, prezentowane na żywym „fantomie”, stały się minilegendą krążącą w ZSŁ. Nie mniej ekscytujące były zajęcia w pracowniach elektrycznych, gdyż dopiero tam niektórzy zapoznali się z „prądem”, niektórzy nawet z nim przeszli na „ty”, a to z uwagi na wyjątkową bliskość. Po spotkaniu bliskiego stopnia miało się wrażenie, iż doświadczyli co najmniej „Nirwany”. Podobnych historyjek było sporo, ale to wspaniały bagaż wspomnień, który pewnie będzie otwierany nie raz podczas spotkań ze znajomymi ze szkoły i nie tylko.